Hotel Europejski  @ Google Maps
Hotel Europejski @ Facebook.com
Hotel Europejski @ Instagram.com

Aktualności

< > menu
18-12-2017

  Święta Bożego Narodzenia w Polskiej Tradycji

Boże Narodzenie jest u nas, obok Wielkanocy, najuroczyściej obchodzonym świętem. A śmiem twierdzić, że ze względu na swój klimat i magię, najbardziej przez nas ukochanym.

                                       ŚWIĘTA, ŚWIĘTA …

 

 

   Boże Narodzenie jest u nas, obok Wielkanocy, najuroczyściej obchodzonym świętem. A śmiem twierdzić, że ze względu na swój klimat i magię, najbardziej przez nas ukochanym. Święto rodzinne, przeważnie spędzane w gronie najbliższych nam ludzi, sięga tradycjami pogańsko – słowiańskich czasów. Szczególnie wieczerza wigilijna, jedyny już chyba uroczysty posiłek w kuchni polskiej, w którym tak wyraźnie zachowały się ślady obrzędów z czasów przed wprowadzeniem chrześcijaństwa do Polski.

 

   W „ polskim Bożym Narodzeniu” oba te wątki, pogański i chrześcijański, splotły się w barwną i pełną poezji całość. Do wieczerzy wigilijnej, zasiadano z  zapadnięciem zmroku, z chwilą ukazania się pierwszej gwiazdy, pilnie wypatrywanej przez dzieci. Zaczynano  od  dzielenia się opłatkiem,  połączonym ze składaniem sobie życzeń. Jest to chwila wzruszająca, jak żadna inna w roku, wywołująca wiele wspomnień sięgających dzieciństwa i młodości, chwila dotknięta smutkiem po tych bliskich, którzy już na zawsze odeszli, a zarazem rozjaśniona wiecznie płonącą w naszych sercach nadzieją pełnego szczęścia.

 

   Dla dzieci jest to chyba najpiękniejszy wieczór w roku, w którym atmosfera baśni urzeczywistnia się na parę godzin, w blasku różnobarwnych światełek choinki, pod którą kochające ręce położyły, dla wszystkich obecnych, dary – takie, na jakie kogo stać. Ale najskromniejszy nawet upominek posiada w ten wieczór wartość wyjątkową, stając się symbolem łączącej nas miłości i przyjaźni.

 

   Boże Narodzenie, podobnie jak i Wielkanoc, jest największą kulminacją polskiego roku kulinarnego. Ale  zanim  zajmiemy się kulinarną oprawą świąt, przypomnijmy niektóre zwyczaje, tak bardzo charakterystyczne dla tego święta.

 

   Wiele z nich wywodzi się z obrzędów słowiańskich; przetrwały one po dziś dzień, świadcząc o tym, jak głęboko były one w sercach naszych przodków zakorzenione, skoro i nasze pokolenie nawiązuje do nich jako do najbardziej swojskiej tradycji, która przekazała nam relikty słowiańskich obrzędów w postaci zwyczajów zachowanych nie tylko na wsi, ale i w miastach.

 

   Najwięcej z owych pradawnych zwyczajów przetrwało i żyje na wsi, choć wiele z nich zachowały i miasta. Na wsi stawia się często w izbie, w której odbywa się wieczerza wigilijna, nie wymłócone snopy zboża w czterech kątach lub w kącie od wschodniej strony. Po wigilii zaś tu i ówdzie utrzymał się stary zwyczaj dawania zwierzętom domowym po kawałeczku opłatka dla zapewnienia im zdrowia oraz pięknego przychówku. Wierzono, że o północy zwierzęta rozmawiają ludzką mową, lecz podsłuchiwanie takiej rozmowy nie przynosiło szczęścia.

 

   Dość powszechnym zwyczajem, również i w miastach, jest kładzenie siana pod obrus, którym nakryto stół wigilijny. Młodzi wróżyli z „siana”, w czasie wieczerzy, o swym przyszłym losie. Wyciągnięte spod obrusa zielone źdźbło oznaczało powodzenie w miłości i rychły ślub, sczerniałe – niepowodzenie, pokrzyżowanie planów małżeńskich, a nawet – niestety – staropanieństwo. Nie brano, oczywiście, tych wróżb zbyt serio, lecz bawiono się przy tym doskonale.

 

   Natomiast dzielenie się poświęconym opłatkiem było i pozostało momentem szczególnie wzruszającym. W tej uroczystej chwili wybaczano sobie wzajemnie wszelkie urazy i przewiny, pieczętując zgodę pocałunkiem.

 

   Pamiętano również i o zmarłych.  Dla nich, „ dla nieobecnych”, stawiano na stole oddzielne nakrycie, na które kładziono odrobinę każdej potrawy i kawałeczek opłatka. Staropolskie opłatki były różnokolorowe i bardzo ozdobne. Dziś wypieka się, również wytłaczane ozdobnie, opłatki białe.

 

   Ale najpiękniejszym chyba ze staropolskich zwyczajów wigilijnych było zapraszanie na wieczerzę ludzi samotnych. Nikt bowiem nie powinien w ten wieczór być opuszczonym i smutnym.

 

    Nasze  kolędy, często bardzo stare, należą do klejnotów polskiej pieśni ludowej i religijnej. Spotykamy wśród nich melodie taneczne w rytmie mazura, oberka, krakowiaka i poloneza. Dla wielu Polaków żyjących z daleka od kraju kolędy były i nadal są wzruszającym symbolem polskości. Fryderyk Chopin wyraził swą wielką tęsknotę za Polską wplatając w tragiczne fragmenty Scherza h-moll – pełną słodyczy, kołysankową melodię popularnej polskiej kolędy Lulajże, Jezuniu…

   Zanika niestety piękny zwyczaj odwiedzania domów przez kolędników, niosących na drążku wielką, różnobarwną, oświetloną gwiazdę. A jest to obyczaj  już w XVII wieku ogólnie znany. Wówczas to sławę najlepszych kolędników zdobyli krakowscy żacy, którzy śpiewane przez siebie kolędy przeplatali  bardzo dowcipnymi oracjami.

 

   A teraz, zaglądnijmy do staropolskiej kuchni w okresie bezpośrednio poprzedzającym Boże Narodzenie. Ruch panuje w niej niebywały. Zapachy i aromaty mieszają się, tworząc przedziwną symfonię utkaną z wielu podniecających apetyt i wyobraźnię woni. Nawet i dziś, w nowoczesnych i małych kuchniach,  jest to okres niezwykle wzmożonej twórczości kulinarnej. Wprawdzie niektóre tradycyjne bożonarodzeniowe specjały można kupić gotowe, lecz nie mogą one równać się z potrawami, które w wielu rodzinach przygotowuje się według przekazywanych z pokolenia na pokolenie przepisów.

 

   Głównym akcentem kulinarnym naszego Bożego Narodzenia była i pozostała nadal wieczerza wigilijna. W następne dni jadało się i jada suto i mięsnie, lecz potrawy nie różnią się zasadniczo od potraw podawanych przy innych świątecznych oraz uroczystych okazjach.  Wieczerza wigilijna była posiłkiem postnym. Wszystkie potrawy przyrządzano na oleju, oliwie lub maśle. Nasi arcykatoliccy przodkowie, mimo że skrupulatnie przestrzegali postu, który ograniczał się zasadniczo do wyłączenia mięsa i słoniny, potrafili uczynić z tego ograniczenia prawdziwie wyrafinowaną rozkosz dla podniebienia. Nic więc dziwnego, że polskie posty słynęły szeroko poza granicami Rzeczypospolitej.

 

   Wigilia składała się w co zamożniejszych domach szlacheckich, domach mieszczańskich i bogatych klasztorach z dwunastu dań, tylu, ilu było apostołów. Dominowały dania rybne,  przyrządzane na najprzeróżniejsze sposoby, wśród których nie mogło zabraknąć słynnego karpia ( lub szczupaka) w szarym sosie. Niekiedy dań rybnych było tyle, iż tradycyjna liczba dwunastu potraw okazywała się niewystarczająca. Ale była na to rada: wszystkie potrawy z ryb uważano za jedno danie!

 

   Wigilię otwierała jedna z tradycyjnych zup wigilijnych: barszcz czerwony z uszkami, zupa grzybowa lub – rzadziej – migdałowa. Największą popularnością cieszył się barszcz, klasyczna zupa staropolskiej kuchni. Oprócz dań rybnych podawano staropolski groch z kapustą, potrawy z grzybów suszonych, kompoty z suszonych owoców, we wschodnich częściach Polski – słynną kutię oraz świąteczne ciasta. Napojów alkoholowych post nie obejmował, lecz pito ich podczas wigilii znacznie mniej niż w czasie wielkanocnego „ święconego”.

 

   Wszyscy cieszymy się już na nadchodzącą wigilię, bo jest w niej nie tylko poezja tradycji, lecz i atmosfera rodzinnego ciepła. A smak i ceremoniał  tradycyjnych potraw wigilijnych posiadają dar ich wywoływania, pozwalając sięgnąć wspomnieniami w przeszłość i marzeniami w przyszłość. I niech tak będzie na wieki wieków…

 

                          HOTELOWY     BYWALEC

 

  

 

 

Czytaj więcej